-PROSZĘ O UWAGĘ! LOT NUMER 276 DO HISZPANII WYLATUJE ZA PIĘĆ MINUT!
Dziewczyna słysząc to zachłysnęła się pitą kawą chwyciła torebkę,zabrała z wieszaka kurtkę i jak najszybciej udała się do samolotu.Na całe szczęście nie musiała się przejmować się bagażem ponieważ potraktowała je zaklęciem zmniejszającym i schowała do torebki.Gdy dobiegła do samolotu dała swój bilet do sprawdzenia i udała się na miejsce.Usiadła przy oknie po czym odrazu wyjęła swój odtwarzacz MP3,założyła słuchawki i puściła swoją ulubioną piosenkę
***
Naglę jak burza do lotniska wleciał wysoki blond włosy mężczyzna.Jak najszybciej podbiegł do recepcji i cały zdyszany zapytał:
-Za ile wylatuje samolot do Hiszpanii?!
-Musi się Pan się pośpieszyć ponieważ ostatni samolot do Hiszpanii odlatuje za nie całe dwie minuty.
Chłopak nic nie odpowiedział tylko chwycił walizkę i szybko udał się do samolotu.Po drodze wyciągną swój magiczny patyk i w myślach wypowiedział jakieś zaklęcie po czym jego walizka się zmniejszyła że mógł ją trzymać w kieszeni.Do samolotu wleciał jak poparzony w między czasie dając do sprawdzenia bilet.Przez chwile stał i rozglądał się gdzie jest wolne miejsce w końcu dojrzał wolne miejsce po swojej lewej stronie usiadł w piątym rzędzie między jakąś młodą szatynką z burzą logów na głowie i jakimś starym mężczyzną,który raczej spał bo nagle zaczął chrapać.
Spokojnie rozsiadł się na swoim miejscu cały zadyszany.Nagle naszła go ochota na kubek pysznej czarnej kawy,więc upewnił się że nikt na niego nie parzy i swoim magicznym patykiem wyczarował kubek pysznej,czarnej,mocnej,gorzkiej kawy takiej jaką lubił.Nagle samolot ruszył a chłopak nawet chwili nie nacieszył się swoim gorącym napojem ponieważ gdy samolot ruszył cały napój wylał się na niego chłopak syknął z bólu ponieważ kawa była strasznie gorąca i zaczął szukać swojej różdżki żeby zetrzeć gorący napój z spodni jednak nigdzie nie mógł jej znaleźć więc pomyślał że może dziewczyna obok będzie miała jakieś chusteczk:
-Przepraszam-popukał ją po ramieniu na co dziewczyna wyjęła jedną słuchawkę z ucha nawet nie patrząc na blondyna
-Ma Pani jakieś chusteczki wylałem na siebie kawę i...-nie dokończył gdyż dziewczyna obróciła się w jego strony by na niego spojrzeć i nie mogła wyjść ze zdziwienia po chwili ocknęła się i pisneła:
-MALFOY?!-chłopka obrócił się i spojrzał na dziewczynę po czym tak samo jak ona krzyknął
-GRANGER?!
-Co ty tu do cholery robisz?!-chłopak pierwszy otrząsnął się z szoku
-Jakby nie było widać to lecę na wakacje do Hiszpanii,ale najwidoczniej po drodze będę musiała się użerać się z zadufanym i nadętym arystokratą z bzikiem na punkcie czystości krwi- syknęła nie siląc się na uprzejmość
-Ej! Co tak wrednie Granger?-zapytał z ze swoim łobuzerskim uśmieszkiem chłopak, szczerze to musiał przyznać że ta dziewczyna,którą pamiętał ze szkoły jako na nadętą gryffonkę wyładniała od czasów wojny
-A! Zapomniałam do Pana Idealnego trzeba się zwracać z kulturą! Chociaż sam nigdy nie był kulturalny wyzywając mnie od szlam! Co teraz nie powiesz mi że jestem nic nie wartą szlamą?!
-A wiesz że nie Granger?-powiedział z łobuzerskim uśmiechem-Od wojny postanowiłem że się zmienię nie obchodzi mnie już ta cała czystość krwi-uśmiechnął się do niej
-I ja mam uwierzyć że wielki Draco Malfoy się zmienił?! Coś mnie to nie przekonuje-zaśmiała ironicznie
-Tak Granger naprawdę się zmieniłem.Po tej całej wojnie zrozumiałem że bardzo źle robiłem ale uwierz że nie robiłem tego z własnej woli nie zostałem Śmierciożercą bo chciałem, zostałem zmuszony, całe życie ojciec wmawiał mi tą całą czystość krwi no i wiesz...-zatrzymał swoją wypowiedź odetchnął głęboko-No chciał bym...chciał bym... cię przeprosić za to wszystko za to jaką krzywdę wyrządzałem ci przez te wszystkie lata proszę wybacz mi Hermiono...-całą wypowiedź mówił szatynce prosto w oczy a gdy skończył spuścił wzrok na swoje dłonie.
Dziewczyna nie wiedziała co ma o tym wszystkim myśleć czy ma mu wybaczyć te wszystkie lata wyzwisk i przykrości z jego strony? A może on na prawdę się zmienił?...
Może na prawdę został zmuszony do czynienia złego? Dobrze wiedziała jakim złym człowiekiem był Lucjusz Malfoy... Ale i tak mimowolnie się uśmiechnęła słysząc że chłopak wypowiedział jej imię chociaż nigdy tego nie zrobił.Musiała też przyznać że od czasu kiedy ostatnio go widziała bardzo się zmienił a szczególnie w wyglądzie teraz jest bardzo przystojnym młodym mężczyzną Zastanawiał się tak przez chwile i w końcu zdecydowała.
-Dobrze wybaczam ci...-powiedziała szatynka kładąc rękę na ramieniu blondyna, gdy go dotknęła przeszedł ją miły dreszcze,którego nigdy wcześniej nie czuła,chłopakowi też spotobał się ten dotyk.
-Naprawde?! Nawet nie wiesz jak się cieszę!-Wykrzyknął uradowany chłopak i odrazu przytulił dziewczynę,ta na początku lekko się zdziwiła ale po chwili oddała uścisk.
I tak zaczęli rozmawiać na różne tematy,Hermiona opowiedziała chłopakowi dlaczego postanowiła się lecieć na wakacje,opowiedziała mu o całym zajściu z jej ,,byłym'' chłopakiem Ronem opowiedziała mu jak chłopak się zmienił po wojnie że był chorobliwie zazdrosny i pochłonięty sławą,opowiedziała też jak się jej się oświadczył a ona nie odpowiedziała,tylko uciekła obiecując to przemyśleć.
W końcu temat zszedł na rodzinę.
-A co z twoimi rodzicami?-zapytała szatynka
-A tam po wojnie wyrzekłem się ojca miałem dość jego tyraństwa zawsze gdy się m sprzeciwiałem rzucał na mnie Crucio... Ale miałem szczęście bo dziadek przepisał swój majątek na mnie i za to kupiłem sobie dom w Dolinie Godryka,prosiłem matkę żeby poszła ze mną ale ona odmówiła mówiąc że i tak kocha ojca prosiła mnie też żebym został ale za dużo złego kojarzyło mi się z Malfoy Manor...
-Rozumiem...-powiedziała dziewczyna znowu kładąc rękę na ramieniu blondyna
-A co z twoimi rodzicami?-zapytał chłopak
Dziewczyna posmutniała ale i tak zaczęła mówić
-Nie widziałam ich od wojny... Żeby ich ocalić rzuciłam na nich Obliviate...-po policzku szatynki spłynęła pojedyncza łza ale i tak drążyła swoją wypowiedź-po zakończeniu wojny szukałam ich w Australii bo tam mieli się wyprowadzić ale ich nie znalazłam...-dziewczyna popłakała się już na dobre i schowała twarz w dłonie.Po chwili poczuła że oplatają ją męskie ramiona,to Draco przytulił ją. Próbował ją uspokoić ale ona mocno się w niego wtuliła dalej płacząc,po chwili poczuła wspaniałe męskie perfumy,którymi był wypsikany Draco,spodobały się jej.Po chwili dziewczyna się uspokoiła.
-Dziękuje-powiedziała z odsuwając się od mężczyzny,i wycierając ręką zapłakane oczy.
-Nie ma sprawy-uśmiechnął się do niej swoim firmowym uśmieszkiem.
-PROSZĘ O UWAGĘ! WLATUJEMY W BURZE,PRZEWIDZIANE SĄ TURBULENCJE WIĘC PROSZĘ O ZAPIĘCIE PASÓW I WYŁĄCZENIE URZĄDZEŃ ELEKTRYCZNYCH!-powiedziała stewardessa.Nagle coś uderzyło w samolot,okazało się że to piorun uderzył w skrzydło samolotu odłamując je.Wszyscy wpadli w panikę,krzyczeli i płakali ze strachu wiedząc że to już koniec.Nagle pilot wybiegł z kabiny sterowniczej chwycił spadochron,otworzył drzwi i skoczył ale pech chciał że jego spadochron się nie otworzył.Nagle z miejsca wstał pewien młody mężczyzna chwytając drugi a zarazem ostatni spadochron i skoczył krzycząc:
-NARA FRAJERZY!-i skoczył
-Co za dupek!-krzyknęła przerażona Hermiona wtulając się w tors Dracona.Samolot zaczął spadać z gigantyczną prędkością do wody (ponieważ akurat lecieli przez morze). Samolot coraz szybciej zbliżał się ku wodzie było słychać krzyki i płacz ludzi,niektórzy modlili się o przeżycie.Nagle Draco zauważył że siedzi na swojej różdżce,której wcześniej szukał, chwycił ją i zaczął mamrotać jakieś zaklęcie gdy skończył jego i brązowooką otoczyła niewidzialna bańka.Parę sekund po stworzeniu ochronnej bańki samolot uderzył z potężną siłą w wodę.
WITAM! :D
Jest to mój pierwszy rozdział mam nadzieje że wam się spodoba.
Ja szczerze nie jestem z niego zadowolona sądzę że trochę mi nie wyszedł,na pewno inne rozdziały wyjdą mi o wiele lepiej,w końcu jest to mój pierwszy rozdział.
Rozdział miał pojawić się już wczoraj ale nie miałam dostępu do komputera.
Rozdziały będą dodawane co niedziele o dowolnej godzinie
Chciała bym też podziękować mojej kuzynce,która bardzo mi pomaga w tworzeniu :)
PAMIĘTAJ! CZYTASZ?=WYRAŹ SWOJĄ OPINIE W KOMENTARZU! :D






