***
Dwoje młodych czarodziejów mimo iż rzucili na siebie zaklęcie ochronne i tak stracili przytomność,teraz dryfowali na jednej z części samolotu.Ich ochronna bańka już zniknęła.
Pierwszy odzyskał przytomność blondyn otworzył oczy i kompletnie nie wiedział co się dzieje powoli podniósł się do pozycji siedzącą złapał się za głowę, w której mu się trochę kręciło.Słońce świeciło jasno,było gorąco.Chłopak rozejrzał się dookoła i wszystko mu się przypomniało rozbity samolot,rzucone zaklęcie ochronne na siebie i...,i Granger! Dopiero teraz przypomniał sobie o brązowookiej szatynce,z którą miło spędził lot,dopóki piorun nie uderzył w skrzydło samolotu i je odłamał,potem on rzucający zaklęcie ochronne na siebie i Granger.Pamiętał tylko krzyki ludzi skazanych na śmierć potem widział tylko ciemność.Właśnie Granger! Gdzie ona teraz jest?!
Rozejrzał się ponownie i zobaczył leżąca obok niego na jakiejś części rozbitego samolotu drobną szatynkę,która była dalej nieprzytomna.Powoli zbliżył się do niej żeby sprawdzić jej puls.Na całe szczęście żyła,blondyn chciał chwycić swoją różdżkę aby obejrzeć siebie i nieprzytomną dziewczynę.
Niestety jego magiczny patyk leżał obok niego połamany na trzy kawałki,szarooki zdenerwował się bo jak on się teraz dostanie do domu?! Co on ma zrobić sam na środku oceanu? No może nie był sam była z nim brązowooka dziewczyna.
Z zamyśleń wybudził go cichy jęk,spojrzał na swoją towarzyszkę,która miała lekko otwarte oczy (pewnie dlatego że słońce ją raziło),trzymała się za głowę pewnie ją bolała tak jak jego po ocknięciu się.Dziewczyna usiadła i rozejrzała się miała widoczne przerażenie w oczach widząc wszystkie ciała i kawałki samolotu,w końcu jej wzrok zatrzymał się na jej szarookim towarzyszu.Przez chwile nie wierzyła w to co się stało,Draco Malfoy wielki zadufany w sobie egoistyczny arystokrata przeprosił ją,ona mu wybaczyła.Wybaczyła swojemu największemu wrogowi.A co jeśli on tylko udaje? A potem ją zrani? Tak jak w szkole.Ale,ale on ją uratował.Gdyby nie jego ochronne zaklęcie nie żyła by teraz.-Nic ci nie jest Granger?-z zamyśleń wyrwał ją przerażony głos arystokraty
-Nie nic...,chyba nic.A,a tobie?-powiedziała niepewnie dziewczyna zerkając z ukosa na blondyna.
-Wszystko dobrze,ale mamy pewien mały problem...-powiedział zerkając na połamaną różdżkę-moja różdżka,ona tak jakby połamała się...-dokończył dalej patrząc na połamany paty
-I co my teraz zrobimy?-powiedziała szatynka zerkając na blondna
-Nie mam bladego pojęcia.Wiesz Granger jakoś nigdy nie byłem w takiej sytuacji!-powiedział lekko zirytowany blondyn
-Ale wojnę jakoś przeżyliśmy tak? Tu też damy radę,trzeba tylko racjonalnie pomyśleć.Chyba że taka tleniona fretka tego nie umie?-szatynka powiedziała z ironicznym uśmiechem
-Ale na wojnie miałem różdżkę!A teraz dryfujemy na środku morza!-Odburknął chłopak
-Nie dramatyzuj tak przeżyłam wiele gorszych rzeczy przy,których też prawie straciłam życie!Jakoś damy rade
-No to może Panna-Wiem-To-Wszystko-Granger ma jakiś pomysł jak wyjść z tej sytuacji?-zironizował chłopak
-A żebyś wiedziała fretko że mam!
-To może mi powiesz Granger!
-Będziemy płynąć aż nie znajdziemy lądu.Na pewno będzie tu jakaś wyspa.Jak przed wylotem przeglądałam mapę na drodze była jakaś wyspa.
-A jak niby mamy płynąć?! Nie mamy nawet żadnych wioseł czy czegoś tam.
-Wszystko da się zrobić.Tylko musimy znaleźć coś...-nie dokończyła rozglądając się wokół siebie-co pełniło by funkcje wioseł-zaczęła ponownie się rozglądać-MAM!-wrzasnęła szatynka wskazując na jakieś dwa pręty leżące na siedzeniu z samolotu-Musimy tam tylko podpłynąć i..-nie dokończyła bo blondyn zaczął mówić swoje.
-Popłynąć?! Mam pływać?! Chyba sobie żartujesz Granger! Ja nie wejdę do wody! Możesz sobie pomarzyć!
-Malfoy,czy ty się boisz?-zachichotała-Nie wiedziałam że wielki Draco Malfoy boi się zamoczyć włosy!-zaśmiała się
-Ja się nie boje!! Ja po prostu nie umiem pływać...-ostatnie dwa słowa wypowiedział niemal nie dosłyszalnie,ale szatynka i tak to usłyszała.
-No to może,popłyńmy na tym kawałku samolotu,na którym dryfujemy?
-Niby jak chcesz to zrobić?
-Odpychajmy wodę rękoma,wtedy popłyniemy-uśmiechnęła się do blondyna
-Myślisz że o się uda?-zapytał s grymasem na twarzy
- Tak-ponownie uśmiechnęła się do blondyna
Po chwili zaczęli wypełniać plan brązowookiej.Po jakichś 10 minutach dopłynęli do celu wzięli dwa pręty.Już chcieli odpłynąć gdy nagle usłyszeli ciche jęknięcie,szukali przyczyny bolesnego jęku i gdy zobaczyli co wydało ten dźwięk otworzyli szeroko buzie z zaskoczenia.
Witam :)
Strasznie przepraszam że rozdziału nie było tak długo i że jest taki krótki.
Nawet nie wiem jak mam was za to przeprosić.
Za to że rozdział drugi był strasznie spóźniony następny pojawi się jak najszybciej
PAMIĘTAJ!
CZYTASZ=KOMENTUJESZ :)
Pozdrawiam
Pani Malfoy