poniedziałek, 16 maja 2016

Zawieszam!

Bardzo przepraszam,ale muszę chwilowo zawiesić bloga.Mam swoje prywatne problemy i najpierw muszę je jakoś ogarnąć.
Jeszcze raz przepraszam
i pozdrawiam Pani Malfoy

niedziela, 6 marca 2016

Rozdział 4-Nieznajomy

-To jest ten dupek co wyskoczył ze spadochronem?!-zapytała z lekko uniesionym głosem szatynka
-No wiesz na palmie wisi spadochron,a pod tą palmą siedzi jakiś gościu więc chyba to on-zironizował blondyn a dziewczyna zmroziła go wzrokiem-coś ty taka spięta Granger wyluzuj trochę
-Wyluzuj?! WYLUZUJ?! Jak mam się wyluzować skoro utknęłam na jakiejś wyspie razem z TOBĄ! Musimy zająć się ranną kobietą i na dodatek tam w cieniu siedzi sobie jak gdyby nigdy nic totalny dupek i egoista!
-Wow myślałem że tylko ja mam zaszczyt nazywania się dupkiem i egoistą,a jednak się myliłem Granger-powiedział z ironicznym uśmieszkiem
-Zamknij się Malfoy i choć do niego-warknęła nawet nie spoglądając na blondyna
-Czemu niby mam iść do niego z tobą? Może wole zostać tutaj? Co Granger?-zaśmiał się kpiąco
-Rusz ten twój arystokratyczny tyłek,albo nie ręczę za siebie
-Masz coś do mojego idealnego tyłka?-zapytał tłumiąc śmiech- a poza tym czy ty mi grozisz? Co ty mi możesz zrobić?-zakpił
-Oj nawet nie wiesz jak wiele,oj nie wiesz-powiedziała siląc się na spokój
-Już się boje! Co udusisz mnie tymi twoimi małymi rączkami?-zakpił
-I po co ja ci wybaczałam co?! Ty i tak nic się nie zmieniłeś! Dalej jesteś tym ironicznym,przygłupim arystokratą,który sądził że jest lepszy od innych bo ma czystą krew!-wykrzyczała i ruszyła w stronę nowego przybysza.Draco stał jak kamień słysząc słowa szatynki.Jak ona mogła tak go zwyzywać?! On ją przeprasza a ona tak się odwdzięcza.I po co mu to było? Przez chwile przyglądał się Pannie Granger,po chwili jednak poszedł sprawdzić co jest z tą całą Amelią.
***
Hermiona szła w stronę nieznajomego "dupka" z samolotu cały czas była wściekła na Malfoy'a .Jak on mógł?! Po co ona właściwie mu wybaczyła! I jeszcze opowiedziała mu o rodzicach! Jak ona mogła być taka głupia! Ponoć jestem najmądrzejszą czarownicą od czasów samej Roweny,a ona tak po prostu dała się oszukać Malfoy'owi. Szatynka już dochodziła do nieznajomego ale na chwile zatrzymała się,policzyła do dziesięciu żeby się uspokoić i nie palnąć czegoś głupiego.Gdy już trochę się uspokoiła.podchodziła powoli do nieznajomego,który siedział w cieniu opierając się o palmę i patrząc pustymi oczami przyglądał się morzu.
-Ekhem-odchrząknęła ale nieznajomy nawet na nią nie spojrzał-przepraszam?-zapytała ponownie dziewczyna ale chłopak albo raczej mężczyzna znowu nawet nie drgnął,a Hermionę powoli to frustrowało-przepraszam?-ponowiła pytanie z coraz większą irytacją aż w końcu wybuchła-cholera może pan mi odpowiedzieć!-po chwili mężczyzna nagle zerwał się gwałtownie na nogi i spojrzał na Hermione z szokiem wymalowanym na twarzy.Był dobrze zbudowanym mężczyzną o ciemno brązowych włosach oraz czarnych oczach.
-C-co t-ty tu robisz?! I jakim cudem tu jesteś?!-zająknął się chłopak
-Jestem Hermiona Granger i cudem uniknęłam katastrofy kiedy ty- dźgnęła nieznajomego palcem wskazującym w pierś-jak gdyby nigdy nic wyskoczyłeś z samolotu na spadochronie drąc się nara frajerzy!-powiedziała powstrzymując wybuch złości
-Ej spokojnie! Chciałem się uratować! Każdy zrobił by to samo na moim miejscu! Ja jestem za młody żeby umierać!
-Za młody?! Wiesz że samolotem leciały też dzieci? One tam zginęły a ty jak ostatni dupek wyskoczyłeś z samolotu wydzierając się ''nara frajerzy''! Ja przeżyłam wojnę a ty jak ostatni tchórz odwalasz takie coś?!-dziewczyna już nie panowała nad tym co mówi najpierw rozbicie się samolotu,potem odnalezienie rannej dziewczyny,kłótnia z Malfoy'em i jeszcze to.Ona poprostu już nie wytrzymywała musiała się na czymś wyżyć.
-Ja nie jestem żadnym tchórzem rozumiesz?! A poza tym to jaką niby wojnę przeżyłaś?!
-Co cię to interesuje co?!-dziewczyna dopiero teraz zdała sobie sprawe że rozmawia z mugolem i napomknęła o II wojnie o Hogwart
-Dobra wiesz co? Po co tu przylazłaś?!
-Wiesz sama nie wiem! Może chciałam Ci pomóc? Nie pomyślałeś?!
-Pomóc?! Ty tu przylazłaś i zaczęłaś się na mnie wydzierać!
-Ughhh! Jesteś jeszcze gorszy od Malfoy'a! A nawet nie wiesz jakie to trudne do pobicia!
-Jakiego Malfoy'a do cholery?! O czym ty kobieto gadasz do cholery?! Nie uderzyłaś się przypadkiem w głowę podczas katastrofy?!
-Wiesz mało brakowało! W ogóle jak ty się nazywasz co?-zapytała nie siląc się na spokój
-Cole Rooney-podał jej rękę,którą dziewczyna niechętnie uścisnęła-Już się trochę uspokoiłaś?-zapytał już spokojniej
-Nie i radzę ci mnie nie prowokować! Choć za mną-warknęła szatynka po czym ruszyła w stronę tymczasowego osiedlenia się-Ma szczęście że zgubiłam różdżkę-prychnęła pod nosem
-Coś mówiłaś ślicznotko?
-Co cię to obchodzi?!
-Oj spokojnie kocico nie pokazuj pazurków powiedział-uwodzicielskim głosem. Musiał sobie przyznać że ta cała Hermiona jest całkiem niezła.Piękne duże brązowe oczy,pofalowane kasztanowe włosy,płaski brzuch,długie piękne nogi i zaokrąglenia tam gdzie trzeba.Wtedy przysiągł sobie że ją zdobędzie nie zważając na to czy to będzie trudne.
Gdy już dotarli na miejsce zobaczyli,Amelie,która spała pod cieniem palmy oraz siedzącego pod tą samą palmą Malfoy'a,który patrzył bez celu w morze.Blondyn myślał ciągle o całym tym zajściu i o tym co powiedziała mu była gryffonka.Może i ją przeprosił i pocieszał w samolocie ale czy tak musiało być zawsze? On Draco Malfoy nie wytrzyma godziny bez głupich docinek w stronę szatynki,oczywiście nie będzie jej przezywać od szlam ale podroczyć się i po wkurzać ją chyba może prawda? Wtedy z zamyśleń wyrwał go głos szatynki.
-Malfoy ruszysz ten tyłek i podejdziesz tu?!-warknęła szatynka
-Spokojnie Granger złość piękności szkodzi-powiedział spokojnie wstając i podchodząc do dziewczyny i nieznajomego chłopaka
-Czy chociaż na chwile możesz powstrzymać się od głupich żartów?-zapytała zirytowana
-Nie,nie mogę Granger-uśmiechnął się słodko w jej stronę po czym spojrzał na chłopaka,który przyszedł tu z nią
-A ty to?-zapytał blondyn
-Cole Rooney-podał mu rękę-a ty to pewnie Malfoy tak?
-Tak Draco Malfoy- powiedział i puścił rękę szatyna
-Ta ślicznotka coś o tobie wspominała podczas naszej małej sprzeczki coś chyba-udał zamyślonego- że jestem gorszy od ciebie i że to bardzo trudne do do zrobienia
-Ooo Granger nie wiedziałem że znajdzie się ktoś gorszy ode mnie,zadziwiasz mnie-uśmiechnął się w jej stronie ironicznie
-Jesteście siebie warci!-warknęła-a ty-wskazała na Cola-nie nazywaj mnie ślicznotką!-wydarła się na nich po czym poszła zobaczyć jak u rannej Amelii
-Jaka ostra-zaśmiał się szatyn
-No wiesz ja z nią musiałem wytrzymać całe 7 lat-westchnął blondyn
-Yyy to wy byliście razem?!
-CO?! Ja i Granger?! Oszalałeś?!-zaśmiał się blondyn-My się nienawidziliśmy! Cały Hogwart darliśmy koty
-Cały Hogwart?-powtórzył jego wypowiedź nie rozumiejąc o co chodzi-to jakaś szkoła tak?
-Merlinie musiałeś zesłać na mnie mugola?-zapytał blondyn spoglądając w niebo i unosząc ręce
-Merlinie? Mugola? O co ci chodzi?-zapytał wyraźnie zdezorientowany chłopak
-E nie ważne i tak nie zrozumiesz-machnął ręką blondyn i ruszył w stronę dziewczyn.Cole pobiegł za nim.
-I co Granger co z nią?-zapytał blondyn chociaż szczerze mało go to obchodziło
-Nie jest źle ale nie jest też dobrze-powiedziała szatynka uważnie przyglądając się dziewczynie
-Jeśli mogę zapytać,to co się tu dzieje?-zapytał dalej zdezorientowany Cole
-Znaleźliśmy tą dziewczynę ranną w szczątkach samolotu i zabraliśmy ją tutaj żeby jej pomóc-mruknęła niezadowolona brązowooka-Musimy zrobić jakieś schronienie i rozpalić ognisko
-Ciekawe jak chcesz to zrobić Granger nawet nie mamy swoich różdżek-powiedział Malfoy zapominając o tym że razem z nimi jest mugol
-Różdżki?! O co tu chodzi ludzie?! Najpierw ten mówi o jakimś Merlinie i Mugolu a teraz gada o różdżkach!-wrzasnął zdezorientowany szatyn
-Na Godryka Malfoy!-warknęła szatynka-może najpierw pomyśl dwa razy zanim cokolwiek powiesz! Oj przepraszam zapomniałam! Ty nie umiesz myśleć!
-Na Salazara Granger! Sama przed chwilą palnęłaś głupotę mówiąc o Godryku!
-A ty o Salazarze!-warknęła na niego szatynka
-O co tu do cholery chodzi! Jaki Godryk?! Jaki Salazar?! Wytłumaczy mi to ktoś?!-wrzasnął wkurzony Cole nie widząc o co chodzi.Hermiona i Draco spojrzeli na siebie,właśnie uświadamiając sobie że mówią coraz więcej o świecie magicznym przy mugolu.
Witajcie!
No więc jest już rozdział 4 :) 
Mam nadzieje że wam się spodoba :) Postaram się następny rozdział dodać szybciej niż za dwa tygodnie :D Miniaturka też powinna pojawić się jeszcze w tym tygodniu,a jeśli nie dam rady to bardzo przepraszam ale wiecie mugolska szkoła ehh :(
Ale jeszcze trochę i wakacje a wtedy rozdziały będą pojawiać się o wiele częściej :) 
PAMIĘTAJ!
CZYTASZ=SKOMENTUJ I ZOSTAW SWOJĄ OPINIE :) 

Pani Malfoy
 


niedziela, 28 lutego 2016

Wielka Tajemnica cz.1


Minęło już 6 lat odkąd Hermiona Granger przeprowadziła się do Stanów.Kupiła sobie średniej wielkości kawalerkę,którą zamieszkuje razem ze swoją sześcioletnią córką Emily.
Szatynka od razu po porodzie wyjechała,w stanach dostała świetną prace jako magomedyk,a jej córeczka chodziła do mugolskiego przedszkola.Nie miała żadnego chłopaka od sześciu lat...
Z rodziną i przyjaciółmi widywała się raz,może dwa razy na rok.Ostatnim jej chłopakiem był ojciec Emily była z nim całe cztery lata,nie chciała o nim wspominać mówiła o nim tylko wtedy kiedy jej córka o niego pytała.On nawet nie wie o jej istnieniu,zerwali a ona dowiedziała się że jest w ciąży,nic mu nie powiedziała po prostu urodziła i wyjechała.Ginny jej najlepsza przyjaciółka ciągle jej powtarza że trzeba mu powiedzieć,ale ona odważna gryffonka,nie jest na tyle odważna by mu to powiedzieć...
Bo jak ma to zrobić? Minęło sześć lat a ona jak gdyby nigdy nic ma powiedzieć mu że ma córkę,a co jeśli on ma już rodzinę i jest szczęśliwy? Ona nie chce mu tego zepsuć...
Ona po prostu dalej czuje coś do jej pierwszej najprawdziwszej miłość,ojca jej dziecka...
Dracona Malfoy'a.
Hermionie serce się krajało gdy widziała swoją córeczkę,jest straszne podobna do niego.Te same szaroniebieskie oczy i ten sam niezwykły błysk w nich,te długie,proste,piękne platynowe włosy.
Niedawno przyszło do niej zaproszenie na ślub jej najlepszej przyjaciółki Ginny.Jej przyjaciółka brała ślub z Blaisem Zabinim.Bardzo cieszyła się z tego cieszyła Diabeł był wspaniały i zabawny,często przebywała w jego towarzystwie gdyż Blaise to najlepszy przyjaciel Draco.
Co znaczyło że on też będzie na ślubie,a co jeśli ona się domyśli?! Emily jest tak do niego podobna...
Skoro zauważyła to Ginny to on też zauważy.Co ona wtedy zrobi?! Dziś jest poniedziałek a w sobotę ślub...
***
Była już środa Hermiona dostała wolne w pracy,zaprowadziła Emily do przedszkola więc miała cały dzień dla siebie.Już od ponad godziny gadała przez telefon z przyszła panią Zabini:
-Miona tak straszne się stresuje tym ślubem jeszcze tyle rzeczy trzeba zrobić! Co jeśli nie zdążymy!
-Spokojnie Gin wszystko będzie idealnie obiecuje ci to.Jutro o piątej mam samolot do Anglii,przylecę i pomogę ci!
-Bardzo ci dziękuje Mionuś! Nawet nie wiesz jak się cieszę że zobaczę ciebie i Emily! Ostatni raz widziałam Cię dwa lata temu! Pamiętaj że dalej będę ci wypominać że nie przyjechałaś do mnie i do Diabła na święta!
-Gin dobrze wiesz czemu nie przyjechałam! Dwa słowa Draco Malfoy!
-To przyjaciel mojego narzeczonego dlaczego więc nie miał przychodzić! Kochana powtórzę ci to jakiś setny raz! MUSISZ MU POWIEDZIEĆ!
-Nie! Nic mu nie powiem.Pewnie i tak ma już jakąś dziewczynę,a może nawet narzeczoną! Więc dlaczego mam mu psuć życie tym że ma dziecko!
-Na razie życie psujesz tylko sobie! On tak samo jak Emily powinien wiedzieć! Poza tym Smok nie ma żadnej dziewczyny a już na pewno nie ma narzeczonej.Od waszego rozstania nie miał dziewczyny a już na pewno nie miał narzeczonej.Jedyne co miał to laski na jedną noc.
-I tak mogę zrujnować mu życie! Co on może sobie pomyśleć! Zobaczę się z nim pierwszy raz od zerwania,które miało miejsce aż sześć lat temu! Powiem mu jak gdyby nigdy nic że mam z nim dziecko,które ma już sześć lat i ten cały czas ukrywałam je przed nim!
-Naważyłaś sobie piwa to teraz je wypij! Ja dobrze wiem że ty dalej coś do niego czujesz!-ruda trafiła w czuły punkt przyjaciółki.Hermiona dalej czuła coś do ojca swojej córki.
-Ja nic do niego nie czuje a z resztą on do mnie też nic nie czuje! On i ja to już przeszłość! A teraz muszę kończyć idę odebrać dziecko z przedszkola żegnam!- nie dała odpowiedzieć przyjaciółce bo od razu się rozłączyła.Ubrała się i poszła do przedszkola po Emily.Po drodze myślała o tym o czym rozmawiała z Ginny.Dobrze wiedziała że nie może wiecznie unikać Malfoy'a.On będzie na ślubie i to jest nieuniknione.On był świadkiem pana młodego a ona pani młodej.
Nagle szatynka zaczęła wspominać wspaniałe chwile u boku Malfoy'a.Była taka szczęśliwa,ale wszystko prysło gdy przyszedł do niej list od Wiktora Kruma,w którym wyznawał jej miłość.Draco znalazł ten list pokłócili się o niego,po trzech dniach pogodzili się ale to nie był koniec Wiktor nie przyjął odmowy i zaczął wysyłać coraz więcej listów a w nich coraz więcej kłamstw pisał w nich takie rzeczy jak : ''nawet nie wiesz jak się cieszę że się spotkaliśmy'' , ''Ten pocałunek wiele dla mnie znaczył'' ale najgorsze było na koniec w ostatnim swoim liście napisał ''Ta noc była wspaniała jesteś niesamowita!''. Hermiona wywalała te listy niestety Draco to zauważył i je podkradał po przeczytaniu ostatniego strasznie się pokłócili. Jej ukochany zerwał z nią i od razu się wyprowadził,tyle go widziała.Wtedy wypłakiwała z siebie litry łez, pewnego dnia zabolał ją brzuch pojechała do lekarza i dowiedziała się o ciąży.Prawdę o ojcu Emily znali tylko jej rodzice i Ginny.Harry po tym jak zerwał z przyszłą Panią Zabini wciągnął się w swoją prace aurora a potem przeprowadził się do Włoch, a Ron pokłóciła się z nim gdy dowiedział się o tym że jego ukochana jest z jego największym wrogiem,Rudzielec się załamał i wyprowadził się do Charliego i pomaga mu przy smokach.
***
Czwartek Hemiona wraz z Emily siedziała już w samolocie do Anglii.Emily strasznie się cieszyła na spotkanie z ukochanym i zabawnym wujkiem Diabłem oraz kochającą i uroczą ciocią Ginny.Hermiona miała mieszane uczucia z jednej strony miała nareszcie zobaczyć się z Rudą,Diabłem,Harrym (który już pogodził się ze stratą Ginny),Państwem Weasley,dziećmi Weasley'ów i swoimi rodzicami a z drugiej strony tam będzie Draco...
Po 11h lotu nareszcie dolecieli,Emily spała połowę drogi a Hermiona nawet nie zmrużyła oka myśląc co zrobi gdy Malfoy zobaczy ją i Emily...
Szatynka obudziła córeczkę zabrała bagaże i ruszyła na lotnisko gdzie czeka na nią Ruda i Diabeł.
Po jakichś dziesięciu minutach brązowooka spostrzegła swoich przyjaciół.Mała Emily puściła się biegiem w ich strone krzycząc:
-WUJEK DIABEŁ! CIOCIA GINNY!-dziewczynka biegła w ich stronę a narzeczeństwo kucnęło aby przytulić się z małą blondyneczką oboje uwielbiali małą,Diabeł pare razy pytał Mione kto jest ojcem ale ona zawsze jakoś się wymigiwała aż mulat odpuścił 
-Cześć maleńka!-krzyknęła Ruda przytulając dziewczynkę
-Hej urwisie!-przywitał się Diabeł 
-Miona!-krzykneła Ginny zauważając przyjaciółkę
-Hej Gin! Hej Diable-przywitała się tuląc ich 
-To jak idziemy?-zapytał diabeł
-Idziemy!-krzyknęła mała Emily łapiąc Ginny za rękę.Hermiona już chciała chwycić walizkę swoją i Emily ale wyprzedził ją Diabeł
-O nie nie nie ja to wezmę powiedział uśmiechając się uroczo do szatynki
-Dziękuję Diabełku! Kochany jesteś-odwzajemniła uśmiech

CDN

sobota, 27 lutego 2016

UWAGA!

Bardzo przepraszam ale w niedziele nie pojawi 

się rozdział,ale za to dodam miniaturkę :) 

poniedziałek, 15 lutego 2016

Rozdział 3-Wyspa

Wpatrywali się w swoje ,,znalezisko'' jeszcze przez chwilę,pierwsza ocknęła się Hermiona:
 -Czy ty widzisz to co ja?-zająkała się -T-tak Ich oczy dalej tkwiły w młodej dziewczynie,miała średniej długości brązowe włosy,które były we krwi od rany na jej głowie.Jej tułów znajdował się w wodzie a rękami podtrzymywała się o jakiś kawałek samolotu,dziewczyna była pół przytomna.
 -J-jak ona przeżyła tą katastrofę? To przecież niemożliwe! 
-Szczerze? To sama tego nie rozumiem-spojrzała na niego z nie do wierzeniem 
-Oooo,czyli Panna-Wiem-To-Wszystko-Granger czegoś nie wie?-zakpił blondyn 
 -Oj zamknij się Malfoy! Musimy jej pomóc! 
-Ehhh czy ty zawsze musisz wszystkich ratować Granger? 
-A żebyś wiedział tleniony móżdżku! 
-Ej! Nie przezywaj!-zawołał z lekkim uśmiechem 
-Zamknij się już i mi pomóż! 
-Spokojnie kochanie już ci pomagam. 
-Nie mów do mnie kochanie! 
-Dobrze kotku!-uśmiechnął się biorąc ,,wiosło'' 
 -Malfoy!-krzyknęła zdenerwowana szatynka 
-Tak kotku-uśmiechnął się do niej z łobuzerskim uśmiechem 
-Zamknij się w końcu!-ryknęła dziewczyna Zaczęli płynąć w stronę cudownie ocalałej dziewczyny.Gdy już dopłynęli zajął się nią Draco,który powoli ją wziął na ręce i położył na ich ,,tratwę''. Szatynka zaczęła ją delikatnie oglądać żeby sprawdzić czy nie ma za dużych obrażeń.Niestety dziewczyna miała rozbitą głowę,skręconą kostkę i pełno siniaków i małych ranek. -Nie jest z nią najlepiej-stwierdziła brązowooka-ma rozwaloną głowę,prawdopodobnie skręconą kostkę i pełno siniaków i drobnych ranek.Swoją różdżkę gdzieś zgubiłam podczas lotu. 
-To jak my ją opatrzymy bez różdżek! 
-Spokojnie coś cię wymyśli-uspokajała go szatynka 
-Ciekawe co! 
-Uspokój się do cholery!-wrzasnęła już bardzo zezłoszczona dziewczyna-zachowujesz się gorzej niż pięcioletnie dziecko któremu mama nie chce kupić lizaka!-fuknęła na niego dziewczyna z furią w oczach.Blondyn tylko spojrzał na nią z ukosa i parsknął coś pod nosem.Dwoje młodych czarodziejów zaczęło wiosłować gdzieś w morze.Mugolka,która cudem ocalała dalej była nieprzytomna ale na szczęście oddychała.Płynęli tak z dobre 3-4 godziny w ogóle nie odzywając się do siebie,była gryffonka dalej kipiała złością,a blondyn nie chciał przepraszać żeby nie uszkodzić swojego honoru.Już raz ją przeprosił i więcej nie zamierzał tego robić.Nagle brązowooka uśmiechnęła się szeroko i krzyknęła: 
-Ląd! Tam jest wyspa!-zaczęła krzyczeć i śmiać się jednocześnie. Szarooki spojrzał na nią i zaczął cieszyć się razem z nią,nagle dziewczyna uwiesiła się na szyi byłego ślizgona.Trwali tak przez dosłownie chwilę, po czym gwałtownie się od siebie odsunęli się od siebie. Dziewczyna zarumieniła się a chłopak zaczął się gapić ze zdziwieniem.
-Dobra musimy tam popłynąć,zajmie nam to jakieś 30 minut,albo godzinę jeśli się ruszysz-zakpiła.
Chłopak spojrzał na nią z irytacją w oczach i wziął się dalej za wiosłowanie.Dwójka znowu się do siebie nie odzywała.Minęło już prawie 45 minut a ,,tratwa'' coraz bardziej zbliżała się do lądu.Nagle usłyszeli ciche kaszlnięcie,oboje jednocześnie się obrócili w stronę nieprzytomnej dziewczyny.Dziewczyna miała do połowy otwarte oczy lekko przekręciła głowę aby się rozejrzeć jej wzrok utkwił w jej wybawcach przez chwile obserwowała ich.Resztką swoich sił wyjąkała
-G-gdzie ja jestem?-spytała osłabionym głosem i nutką strachu.
-Samolot się rozbił-odpowiedziała szybko szatynka-znaleźliśmy cię na wpół przytomną i zabraliśmy ze sobą,już dopływamy do jakiejś wyspy spokojnie.Pamiętasz jak się nazywasz?-zapytała
-  T-tak j-jestem Amelia Brown-odpowiedziała
-Ja jestem Hermiona Granger,a to jest Draco Malfoy- uśmiechnęła się przyjaźnie do nowo poznanej dziewczyny-mam nadzieje że się zaprzyjaźnimy-ponownie się uśmiechnęła- no ale dobra koniec gadania musimy dopłynąć na wyspę.Dziewczyna i młody arystokrata chwycili za swoje ,,wiosła'' i zaczęli coraz bardziej zbliżać się do wyspy.
Wzrok młodej mugolki spoczywał na blondynie,musiała przyznać że był nieziemsko przystojny.Trochę go kojarzyła to chyba on spóźnił się na samolot już wtedy stwierdziła że jest niczego sobie.Stwierdziła że on musi być jej, i tylko jej.
***
Cała trójka dopłynęła na wyspę.Amelia rozmyślała o Draconie,Hermiona myślała o tym co zrobią jej przyjaciele gdy dowiedzą się że samolot,którym leciała się rozbił, a Dracon myślał o swojej przyszłości jak ona będzie wyglądać? czy wogóle ktoś się przejmie jego wypadkiem? Jedyne osoby na którym mu zależało to jego matka,która została z ojcem tyranem i jego najlepsi przyjaciele Blaise Zabini i Pansy Parkinson.którzy o niedawna byli narzeczeństwem.
Tratwa dotknęła już lądu.Pierwszą osobą,która z niej wyszła była Hermiona,która zaczęła pchać łódkę żeby była całkowicie na wyspie.Za nią wyszedł blondyn,który na rękach trzymał mugolkę
-Dziękuje za uratowanie-szepnęła przesłodzonym głosem Amelia
-Nie ma za co-odparł Draco
-Rusz się Malfoy!-krzyknęła szatyna która stała pod cieniem palmy-Połóż tu w cieniu Amelie!
-Uspokój się Granger!-odkrzyknął do niej chłopak
-Nie to ty się rusz trzeba ją opatrzyć!
-Ciekawe jak chcesz to zrobić!
-Normalnie kretynie!
Chłopak położył ciemnowłosą dziewczynę pod cieniem palmy.Hermiona kucnęła obok niej i zaczęła ją opatrywać.Nagle szatynka urwała kawałek rękawa od swojej koszuli i okręciła ją wokół rany na głowie Amelii.Szatynka opatrzyła ciemnowłosą po czym wstała i zerknęła z nie dowierzeniem  na palmie, jakieś 50 stup od nich wisiał spadochron.
-Malfoy!-krzyknęła dziewczyna dalej patrząc na znalezisko
Blondyn wstał od Amelii i podszedł do szatynki spojrzał w to samo miejsce gdzie szatynka.Jego oczy przybrały rozmiar dwóch galeonów
-C-czy ty myślisz o tym co ja?-zapytała nie patrząc na niego
-Chyba tak.
Witam! :D
A więc jak już wcześniej mówiłam rozdział trzeci pojawił się szybciej za to
że poprzedni był ogromnie spóźniony! :) 
Mam nadzieje że rozdział wam się spodobał! 
Postaram się rozdział 4 dodać równie szybko co 3 :) 
PAMIĘTAJ!
CZYTASZ=KOMENTUJESZ 

Pani Malfoy 

piątek, 12 lutego 2016

Rodział 2-Niezwykłe znalezisko

Samolot z ogromną siłą uderzył w wodę.Katastrofa była tragiczna chyba tylko cudem ktoś mógł to przeżyć.Wszędzie pływały różne części rozbitego samolotu, gdzie nie gdzie pływały jeszcze ciała niektórych ofiar.Jak na razie wiadomo że przeżył mężczyzna,który wyskoczył z samolotu na spadochronie i dwoje młodych czarodziejów,którzy uratowali się dzięki magicznemu zaklęciu.Czy ktoś jeszcze mógł to przeżyć?
 ***
 Dwoje młodych czarodziejów mimo iż rzucili na siebie zaklęcie ochronne i tak stracili przytomność,teraz dryfowali na jednej z części samolotu.Ich ochronna bańka już zniknęła. Pierwszy odzyskał przytomność blondyn otworzył oczy i kompletnie nie wiedział co się dzieje powoli podniósł się do pozycji siedzącą złapał się za głowę, w której mu się trochę kręciło.Słońce świeciło jasno,było gorąco.Chłopak rozejrzał się dookoła i wszystko mu się przypomniało rozbity samolot,rzucone zaklęcie ochronne na siebie i...,i Granger! Dopiero teraz przypomniał sobie o brązowookiej szatynce,z którą miło spędził lot,dopóki piorun nie uderzył w skrzydło samolotu i je odłamał,potem on rzucający zaklęcie ochronne na siebie i Granger.Pamiętał tylko krzyki ludzi skazanych na śmierć potem widział tylko ciemność.Właśnie Granger! Gdzie ona teraz jest?! Rozejrzał się ponownie i zobaczył leżąca obok niego na jakiejś części rozbitego samolotu drobną szatynkę,która była dalej nieprzytomna.Powoli zbliżył się do niej żeby sprawdzić jej puls.Na całe szczęście żyła,blondyn chciał chwycić swoją różdżkę aby obejrzeć siebie i nieprzytomną dziewczynę. Niestety jego magiczny patyk leżał obok niego połamany na trzy kawałki,szarooki zdenerwował się bo jak on się teraz dostanie do domu?! Co on ma zrobić sam na środku oceanu? No może nie był sam była z nim brązowooka dziewczyna. Z zamyśleń wybudził go cichy jęk,spojrzał na swoją towarzyszkę,która miała lekko otwarte oczy (pewnie dlatego że słońce ją raziło),trzymała się za głowę pewnie ją bolała tak jak jego po ocknięciu się.Dziewczyna usiadła i rozejrzała się miała widoczne przerażenie w oczach widząc wszystkie ciała i kawałki samolotu,w końcu jej wzrok zatrzymał się na jej szarookim towarzyszu.Przez chwile nie wierzyła w to co się stało,Draco Malfoy wielki zadufany w sobie egoistyczny arystokrata przeprosił ją,ona mu wybaczyła.Wybaczyła swojemu największemu wrogowi.A co jeśli on tylko udaje? A potem ją zrani? Tak jak w szkole.Ale,ale on ją uratował.Gdyby nie jego ochronne zaklęcie nie żyła by teraz.
-Nic ci nie jest Granger?-z zamyśleń wyrwał ją przerażony głos arystokraty
-Nie nic...,chyba nic.A,a tobie?-powiedziała niepewnie dziewczyna zerkając z ukosa na blondyna.
-Wszystko dobrze,ale mamy pewien mały problem...-powiedział zerkając na połamaną różdżkę-moja różdżka,ona tak jakby połamała się...-dokończył dalej patrząc na połamany paty
-I co my teraz zrobimy?-powiedziała szatynka zerkając na blondna
-Nie mam bladego pojęcia.Wiesz Granger jakoś nigdy nie byłem w takiej sytuacji!-powiedział lekko zirytowany blondyn 
-Ale wojnę jakoś przeżyliśmy tak? Tu też damy radę,trzeba tylko racjonalnie pomyśleć.Chyba że taka tleniona fretka tego nie umie?-szatynka powiedziała z ironicznym uśmiechem
-Ale na wojnie miałem różdżkę!A teraz dryfujemy na środku morza!-Odburknął chłopak
-Nie dramatyzuj tak przeżyłam wiele gorszych rzeczy przy,których też prawie straciłam życie!Jakoś damy rade
-No to może Panna-Wiem-To-Wszystko-Granger ma jakiś pomysł jak wyjść z tej sytuacji?-zironizował chłopak
-A żebyś wiedziała fretko że mam!
-To może mi powiesz Granger!
-Będziemy płynąć aż nie znajdziemy lądu.Na pewno będzie tu jakaś wyspa.Jak przed wylotem przeglądałam mapę na drodze była jakaś wyspa.
-A jak niby mamy płynąć?! Nie mamy nawet żadnych wioseł czy czegoś tam.
-Wszystko da się zrobić.Tylko musimy znaleźć coś...-nie dokończyła rozglądając się wokół siebie-co pełniło by funkcje wioseł-zaczęła ponownie się rozglądać-MAM!-wrzasnęła szatynka wskazując na jakieś dwa pręty leżące na siedzeniu z samolotu-Musimy tam tylko podpłynąć i..-nie dokończyła bo blondyn zaczął mówić swoje.
-Popłynąć?! Mam pływać?! Chyba sobie żartujesz Granger! Ja nie wejdę do wody! Możesz sobie pomarzyć! 
-Malfoy,czy ty się boisz?-zachichotała-Nie wiedziałam że wielki Draco Malfoy boi się zamoczyć włosy!-zaśmiała się 
-Ja się nie boje!! Ja po prostu nie umiem pływać...-ostatnie dwa słowa wypowiedział niemal nie dosłyszalnie,ale szatynka i tak to usłyszała.
-No to może,popłyńmy na tym kawałku samolotu,na którym dryfujemy?
-Niby jak chcesz to zrobić?
-Odpychajmy wodę rękoma,wtedy popłyniemy-uśmiechnęła się do blondyna
-Myślisz że o się uda?-zapytał s grymasem na twarzy
- Tak-ponownie uśmiechnęła się do blondyna 
Po chwili zaczęli wypełniać plan brązowookiej.Po jakichś 10 minutach dopłynęli do celu wzięli dwa pręty.Już chcieli odpłynąć gdy nagle usłyszeli ciche jęknięcie,szukali przyczyny bolesnego jęku i gdy zobaczyli co wydało ten dźwięk otworzyli szeroko buzie z zaskoczenia.
Witam :) 
Strasznie przepraszam że rozdziału nie było tak długo i że jest taki krótki.
Nawet nie wiem jak mam was za to przeprosić.
Za to że rozdział drugi był strasznie spóźniony następny pojawi się jak najszybciej
PAMIĘTAJ!
CZYTASZ=KOMENTUJESZ :)
 
Pozdrawiam 
Pani Malfoy

poniedziałek, 1 lutego 2016

Informacja #1

UWAGA! 

Jest mała zmiana planów rozdziały będą jednak dodawane za zwyczaj  co dwa tygodnie w niedziele.Bardzo was za to przepraszam za taki zwrot akcji ale po prostu nie wyrobie się.Jeszcze raz bardzo przepraszam.Rozdział drugi pojawi się 07.02.2016. :)

poniedziałek, 25 stycznia 2016

Rozdział 1-Nieszczęśliwa podróż

Na jednym z Londyńskim lotnisk na swój samolot czekała piękna,brązowooka szatynka.Siedziała w małej kawiarni lotniskowej i spokojnie popijała ciepłą kawę,nie zdążyła jej jednak dopić gdyż usłyszała głos wydobywający się z głośników:
-PROSZĘ O UWAGĘ! LOT NUMER 276 DO HISZPANII WYLATUJE ZA PIĘĆ MINUT!
Dziewczyna słysząc to zachłysnęła się pitą kawą chwyciła torebkę,zabrała z wieszaka kurtkę i jak najszybciej udała się do samolotu.Na całe szczęście nie musiała się przejmować się bagażem ponieważ potraktowała je zaklęciem zmniejszającym i schowała do torebki.Gdy dobiegła do samolotu dała swój bilet do sprawdzenia i udała się na miejsce.Usiadła przy oknie po czym odrazu wyjęła swój odtwarzacz MP3,założyła słuchawki i puściła swoją ulubioną piosenkę
***
Naglę jak burza do lotniska wleciał wysoki blond włosy mężczyzna.Jak najszybciej podbiegł do recepcji i cały zdyszany zapytał:
-Za ile wylatuje samolot do Hiszpanii?!
-Musi się Pan się pośpieszyć ponieważ ostatni  samolot do Hiszpanii odlatuje za nie całe dwie minuty.
Chłopak nic nie odpowiedział tylko chwycił walizkę i szybko udał się do samolotu.Po drodze wyciągną swój magiczny patyk i w myślach wypowiedział jakieś zaklęcie po czym jego walizka się zmniejszyła że mógł ją trzymać w kieszeni.Do samolotu wleciał jak poparzony w między czasie dając do sprawdzenia bilet.Przez chwile stał  i rozglądał się gdzie jest wolne miejsce w końcu dojrzał wolne miejsce po swojej lewej stronie usiadł w piątym rzędzie między jakąś młodą szatynką z burzą logów na głowie i jakimś starym mężczyzną,który raczej spał bo nagle zaczął chrapać.
Spokojnie rozsiadł się na swoim miejscu cały zadyszany.Nagle naszła go ochota na kubek pysznej czarnej kawy,więc upewnił się że nikt na niego nie parzy i swoim magicznym patykiem wyczarował kubek pysznej,czarnej,mocnej,gorzkiej kawy takiej jaką lubił.Nagle samolot ruszył a chłopak nawet chwili nie nacieszył się swoim gorącym napojem ponieważ gdy samolot ruszył cały napój wylał się na niego chłopak syknął z bólu ponieważ kawa była strasznie gorąca i zaczął szukać swojej różdżki żeby zetrzeć gorący napój z spodni jednak nigdzie nie mógł jej znaleźć więc pomyślał że może dziewczyna obok będzie miała jakieś chusteczk:
-Przepraszam-popukał ją po ramieniu  na co dziewczyna wyjęła jedną słuchawkę z ucha nawet nie patrząc na blondyna 
-Ma Pani jakieś chusteczki wylałem na siebie kawę i...-nie dokończył gdyż dziewczyna obróciła się w jego strony by na niego spojrzeć i nie mogła wyjść ze zdziwienia po chwili ocknęła się i pisneła:
-MALFOY?!-chłopka obrócił się i spojrzał na dziewczynę po czym tak samo jak ona krzyknął 
-GRANGER?!
-Co ty tu do cholery robisz?!-chłopak pierwszy otrząsnął się z szoku 
-Jakby nie było widać to lecę na wakacje do Hiszpanii,ale najwidoczniej po drodze będę musiała się użerać się z zadufanym i nadętym arystokratą z bzikiem na punkcie czystości krwi- syknęła nie siląc się na uprzejmość
-Ej! Co tak wrednie Granger?-zapytał z ze swoim łobuzerskim uśmieszkiem chłopak, szczerze to musiał przyznać że ta dziewczyna,którą pamiętał ze szkoły jako na nadętą gryffonkę wyładniała od czasów wojny
-A! Zapomniałam do Pana Idealnego trzeba się zwracać z kulturą! Chociaż sam nigdy nie był kulturalny wyzywając mnie od szlam! Co teraz nie powiesz mi że jestem nic nie wartą szlamą?!
-A wiesz że nie Granger?-powiedział z łobuzerskim uśmiechem-Od wojny postanowiłem że się zmienię nie obchodzi mnie już ta cała czystość krwi-uśmiechnął się do niej
-I ja mam uwierzyć że wielki Draco Malfoy się zmienił?! Coś mnie to nie przekonuje-zaśmiała ironicznie 
-Tak Granger naprawdę się zmieniłem.Po tej całej wojnie zrozumiałem że bardzo źle robiłem ale uwierz że nie robiłem tego z własnej woli nie zostałem Śmierciożercą bo chciałem, zostałem zmuszony, całe życie ojciec wmawiał mi tą całą czystość krwi no i wiesz...-zatrzymał swoją wypowiedź odetchnął głęboko-No chciał bym...chciał bym... cię przeprosić za to wszystko za to jaką krzywdę wyrządzałem ci przez te wszystkie lata proszę wybacz mi Hermiono...-całą wypowiedź mówił szatynce prosto w oczy a gdy skończył spuścił wzrok na swoje dłonie.
Dziewczyna nie wiedziała co ma o tym wszystkim myśleć czy ma mu wybaczyć te wszystkie lata wyzwisk i przykrości z jego strony? A może on na prawdę się zmienił?... 
Może na prawdę został zmuszony do czynienia złego? Dobrze wiedziała jakim złym człowiekiem był Lucjusz Malfoy... Ale i tak mimowolnie się uśmiechnęła słysząc że chłopak wypowiedział jej imię chociaż nigdy tego nie zrobił.Musiała też przyznać że od czasu kiedy ostatnio go widziała bardzo się zmienił a szczególnie w wyglądzie teraz jest bardzo przystojnym młodym mężczyzną Zastanawiał się tak przez chwile i w końcu zdecydowała.
-Dobrze wybaczam ci...-powiedziała szatynka kładąc rękę na ramieniu blondyna, gdy go dotknęła przeszedł ją miły dreszcze,którego nigdy wcześniej nie czuła,chłopakowi też spotobał się ten dotyk.
-Naprawde?! Nawet nie wiesz jak się cieszę!-Wykrzyknął uradowany chłopak i odrazu przytulił dziewczynę,ta na początku lekko się zdziwiła ale po chwili oddała uścisk.
I tak zaczęli rozmawiać na różne tematy,Hermiona opowiedziała chłopakowi dlaczego postanowiła się lecieć na wakacje,opowiedziała mu o całym zajściu z jej ,,byłym'' chłopakiem Ronem opowiedziała mu jak chłopak się zmienił po wojnie że był chorobliwie zazdrosny i pochłonięty sławą,opowiedziała też jak się jej się oświadczył a ona nie odpowiedziała,tylko uciekła obiecując to przemyśleć.
W końcu temat zszedł na rodzinę.
-A co z twoimi rodzicami?-zapytała szatynka
-A tam po wojnie wyrzekłem się ojca miałem dość jego tyraństwa zawsze gdy się m sprzeciwiałem rzucał na mnie Crucio... Ale miałem szczęście bo dziadek przepisał swój majątek na mnie i za to kupiłem sobie dom w Dolinie Godryka,prosiłem matkę żeby poszła ze mną ale ona odmówiła mówiąc że i tak kocha ojca prosiła mnie też żebym został ale za dużo złego kojarzyło mi się z Malfoy Manor...
-Rozumiem...-powiedziała dziewczyna znowu kładąc rękę na ramieniu blondyna
-A co z twoimi rodzicami?-zapytał chłopak
Dziewczyna posmutniała ale i tak zaczęła mówić
-Nie widziałam ich od wojny... Żeby ich ocalić rzuciłam na nich Obliviate...-po policzku szatynki spłynęła pojedyncza łza ale i tak drążyła swoją wypowiedź-po zakończeniu wojny szukałam ich w Australii bo tam mieli się wyprowadzić ale ich nie znalazłam...-dziewczyna popłakała się już na dobre i schowała twarz w dłonie.Po chwili poczuła że oplatają ją  męskie ramiona,to Draco przytulił ją. Próbował ją uspokoić ale ona mocno się w niego wtuliła dalej płacząc,po chwili poczuła wspaniałe męskie perfumy,którymi był wypsikany Draco,spodobały się jej.Po chwili dziewczyna się uspokoiła.
-Dziękuje-powiedziała z odsuwając się od mężczyzny,i wycierając ręką zapłakane oczy.
-Nie ma sprawy-uśmiechnął się do niej swoim firmowym uśmieszkiem.
-PROSZĘ O UWAGĘ! WLATUJEMY W BURZE,PRZEWIDZIANE SĄ TURBULENCJE WIĘC PROSZĘ O ZAPIĘCIE PASÓW I WYŁĄCZENIE URZĄDZEŃ ELEKTRYCZNYCH!-powiedziała stewardessa.Nagle coś uderzyło w samolot,okazało się że to piorun uderzył w skrzydło samolotu odłamując je.Wszyscy wpadli w panikę,krzyczeli i płakali ze strachu wiedząc że to już koniec.Nagle pilot wybiegł z kabiny sterowniczej chwycił spadochron,otworzył drzwi i skoczył ale pech chciał że jego spadochron się nie otworzył.Nagle z miejsca wstał pewien młody mężczyzna chwytając drugi a zarazem ostatni spadochron i skoczył krzycząc:
-NARA FRAJERZY!-i skoczył
-Co za dupek!-krzyknęła przerażona Hermiona wtulając się w tors Dracona.Samolot zaczął spadać z gigantyczną prędkością do wody (ponieważ akurat lecieli przez morze). Samolot coraz szybciej zbliżał się ku wodzie było słychać krzyki i płacz ludzi,niektórzy modlili się o przeżycie.Nagle Draco  zauważył że siedzi na swojej różdżce,której wcześniej szukał, chwycił ją i zaczął mamrotać jakieś zaklęcie gdy skończył jego i brązowooką otoczyła niewidzialna bańka.Parę sekund po stworzeniu ochronnej bańki samolot uderzył z potężną siłą w wodę.

WITAM! :D
Jest to mój pierwszy rozdział mam nadzieje że wam się spodoba.
Ja szczerze nie jestem z niego zadowolona sądzę że trochę mi nie wyszedł,na pewno inne rozdziały wyjdą mi o wiele lepiej,w końcu jest to mój pierwszy rozdział.
Rozdział miał pojawić się już wczoraj ale nie miałam dostępu do komputera.
Rozdziały będą dodawane co niedziele o dowolnej godzinie
Chciała bym też podziękować mojej kuzynce,która bardzo mi pomaga w tworzeniu :) 
PAMIĘTAJ! CZYTASZ?=WYRAŹ SWOJĄ OPINIE W KOMENTARZU! :D

piątek, 22 stycznia 2016

Bohaterowie

Hermiona Granger (20lat)
Po klęsce Voldemorta Hermiona postanowiła wrócić do Hogwartu i skończyć XVII rok nauki.Po ukończeniu szkoły szatynka związała się z Ronaldem Weasley'em.Niestety nie było tak jak myślała nie była szczęśliwa,ponieważ jej wybranek zupełnie się zmienił pochłonęła go sława oraz chorobliwa zazdrość o dziewczynę.Gdy chłopak postanawia jej się oświadczyć brązowooka nie była  pewna czy tego chce i postanawia wyjechać na wakacje do Hiszpanii aby to przemyśleć lecz nie poszło po jej myśli bo w to samo w miejsce postanowił polecieć jej największy wróg Draco Malfoy,który ku jej zdziwieniu przeprasza ją za to że ją krzywdził wybaczyła mu twierdząc że każdy zasługuje na drugą szanse.

Draco Malfoy (20lat)
Chłopak po klęsce Voldemorta cudem uniknął Azkabanu.Po tym wszystkim wyrzekł się swojego ojca tyrana,miał szczęście bo jego dziadek Cygnus Black swój majątek przepisał wnukowi za te pieniądze chłopak kupił sobie dom w Dolinie Godryka.Żeby trochę ochłonąć postanowił wyjechać na wakacje do Hiszpanii.Ku jego niezadowoleniu w to samo miejsce i tym samym samolotem leci jego wróg za czasów szkolnych Hermiona Granger,którą postanawia przeprosić.Dziewczyna mu wybacza lecz dalej trochę nie ufa jego intencją.Mimo zgody dalej często się kłócą i dogryzają sobie.


Amelia Brown (21lat)
Dziewczyna,której cudem udało uniknąć śmierci w katastrofie lotniczej.Jest mugolką,która zauroczyła się młodym Draconem gdy ujrzała go w samolocie wtedy postanowiła że zdobędzie go za wszelką cenę.Razem z Hermioną,Draconem i Colem trafia na bezludną wyspę,i od razu znienawidziła brązowooką,gdyż Draco zaczął się do niej zbliżać.
Cole Rooney (23lata)
Młody przystojny chłopak,który dzięki ostatniemu spadochronowi uniknął śmierci w katastrofie samolotowej.Jest zwykłym mugolem,który uwielbia flirtować.Wraz z Amelią,Draconem i piękną Hermioną trafia na bezludną wyspę.Za swój cel wybrał sobie brązowooką piękność,gdy powoli zaczyna się do niej zbliżać wszystko psuje mu były ślizgon,który jest coraz bliżej szatynki.
Ronald Weasley (20lat)
Po wygranej Harry'ego,Ron zaczął spotykać się z Hermioną.
Niestety sława i pieniądze nim zawładnęły zmienił się czego światkiem była jego dziewczyna.Był o nią chorobliwie zazdrosny o najmniejsze błahostki.Postanowił jej się oświadczyć lecz jego ukochana nie odpowiedziała mu tylko wjechała na wakacje w Hiszpanii to przemyśleć.Ron był zdruzgotany a za razem wściekły.Gdy dowiaduje się o rozbitym samolocie najpierw nie przejmuje się tym za bardzo za co jego siostra się na niego obraża,ale potem zmienia zdanie dzięki Harry'emu.

Harry Potter (20lat)
Chłopiec,który przeżył.Najlepszy przyjaciel Hermiony i Rona oraz chłopak Ginny.Harry jest zdruzgotany katastrofą samolotową przyjaciółki,chłopak po wielu trudach i odmowach w końcu namawia przyjaciela by pomógł mu szukać Hermione.

Ginewra Weasley (19lat)
Dziewczyna Wybrańca,siostra Rona i najlepsza pzyjaciółka Hermiony.Gdy dowiedziała się od Harry'ego że samolot jej przyjaciółki się rozbił,kompletnie się załamała.Była wściekła na brata że ten nie chciał pomóc Harry'emu w poszukiwaniach, ale w końcu jej chłopak namawia Rona na poszukiwania.Dziewczyna także chciała pomóc lecz chłopak i brat zabronili jej nie chcąc jej narażać na niebezpieczeństwo.

Prolog

Dwóch największych wrogów za czasów szkolnych.
Nieświadomie wybrało się na wakacje w to samo miejsce do Hiszpanii.
Niestety ich samolot rozbił się...
Razem dopłynęli na wyspę,na której się osiedlili...
Czy uda im się przetrwać?
Czy nie pozabijają siebie nawzajem?
Czy będzie szczęśliwe zakończenie?
Tego wszystkiego dowiecie się czytając mojego bloga!