Wpatrywali się w swoje ,,znalezisko'' jeszcze przez chwilę,pierwsza ocknęła się Hermiona:
-Czy ty widzisz to co ja?-zająkała się
-T-tak
Ich oczy dalej tkwiły w młodej dziewczynie,miała średniej długości brązowe włosy,które były we krwi od rany na jej głowie.Jej tułów znajdował się w wodzie a rękami podtrzymywała się o jakiś kawałek samolotu,dziewczyna była pół przytomna.
-J-jak ona przeżyła tą katastrofę? To przecież niemożliwe!
-Szczerze? To sama tego nie rozumiem-spojrzała na niego z nie do wierzeniem
-Oooo,czyli Panna-Wiem-To-Wszystko-Granger czegoś nie wie?-zakpił blondyn
-Oj zamknij się Malfoy! Musimy jej pomóc!
-Ehhh czy ty zawsze musisz wszystkich ratować Granger?
-A żebyś wiedział tleniony móżdżku!
-Ej! Nie przezywaj!-zawołał z lekkim uśmiechem
-Zamknij się już i mi pomóż!
-Spokojnie kochanie już ci pomagam.
-Nie mów do mnie kochanie!
-Dobrze kotku!-uśmiechnął się biorąc ,,wiosło''
-Malfoy!-krzyknęła zdenerwowana szatynka
-Tak kotku-uśmiechnął się do niej z łobuzerskim uśmiechem
-Zamknij się w końcu!-ryknęła dziewczyna
Zaczęli płynąć w stronę cudownie ocalałej dziewczyny.Gdy już dopłynęli zajął się nią Draco,który powoli ją wziął na ręce i położył na ich ,,tratwę''. Szatynka zaczęła ją delikatnie oglądać żeby sprawdzić czy nie ma za dużych obrażeń.Niestety dziewczyna miała rozbitą głowę,skręconą kostkę i pełno siniaków i małych ranek.
-Nie jest z nią najlepiej-stwierdziła brązowooka-ma rozwaloną głowę,prawdopodobnie skręconą kostkę i pełno siniaków i drobnych ranek.Swoją różdżkę gdzieś zgubiłam podczas lotu.
-To jak my ją opatrzymy bez różdżek!
-Spokojnie coś cię wymyśli-uspokajała go szatynka
-Ciekawe co!
-Uspokój się do cholery!-wrzasnęła już bardzo zezłoszczona dziewczyna-zachowujesz się gorzej niż pięcioletnie dziecko któremu mama nie chce kupić lizaka!-fuknęła na niego dziewczyna z furią w oczach.Blondyn tylko spojrzał na nią z ukosa i parsknął coś pod nosem.Dwoje młodych czarodziejów zaczęło wiosłować gdzieś w morze.Mugolka,która cudem ocalała dalej była nieprzytomna ale na szczęście oddychała.Płynęli tak z dobre 3-4 godziny w ogóle nie odzywając się do siebie,była gryffonka dalej kipiała złością,a blondyn nie chciał przepraszać żeby nie uszkodzić swojego honoru.Już raz ją przeprosił i więcej nie zamierzał tego robić.Nagle brązowooka uśmiechnęła się szeroko i krzyknęła:
-Ląd! Tam jest wyspa!-zaczęła krzyczeć i śmiać się jednocześnie.
Szarooki spojrzał na nią i zaczął cieszyć się razem z nią,nagle dziewczyna uwiesiła się na szyi byłego ślizgona.Trwali tak przez dosłownie chwilę, po czym gwałtownie się od siebie odsunęli się od siebie.
Dziewczyna zarumieniła się a chłopak zaczął się gapić ze zdziwieniem.
-Dobra musimy tam popłynąć,zajmie nam to jakieś 30 minut,albo godzinę jeśli się ruszysz-zakpiła.
Chłopak spojrzał na nią z irytacją w oczach i wziął się dalej za wiosłowanie.Dwójka znowu się do siebie nie odzywała.Minęło już prawie 45 minut a ,,tratwa'' coraz bardziej zbliżała się do lądu.Nagle usłyszeli ciche kaszlnięcie,oboje jednocześnie się obrócili w stronę nieprzytomnej dziewczyny.Dziewczyna miała do połowy otwarte oczy lekko przekręciła głowę aby się rozejrzeć jej wzrok utkwił w jej wybawcach przez chwile obserwowała ich.Resztką swoich sił wyjąkała
-G-gdzie ja jestem?-spytała osłabionym głosem i nutką strachu.
-Samolot się rozbił-odpowiedziała szybko szatynka-znaleźliśmy cię na wpół przytomną i zabraliśmy ze sobą,już dopływamy do jakiejś wyspy spokojnie.Pamiętasz jak się nazywasz?-zapytała
- T-tak j-jestem Amelia Brown-odpowiedziała
-Ja jestem Hermiona Granger,a to jest Draco Malfoy- uśmiechnęła się przyjaźnie do nowo poznanej dziewczyny-mam nadzieje że się zaprzyjaźnimy-ponownie się uśmiechnęła- no ale dobra koniec gadania musimy dopłynąć na wyspę.Dziewczyna i młody arystokrata chwycili za swoje ,,wiosła'' i zaczęli coraz bardziej zbliżać się do wyspy.
Wzrok młodej mugolki spoczywał na blondynie,musiała przyznać że był nieziemsko przystojny.Trochę go kojarzyła to chyba on spóźnił się na samolot już wtedy stwierdziła że jest niczego sobie.Stwierdziła że on musi być jej, i tylko jej.
***
Cała trójka dopłynęła na wyspę.Amelia rozmyślała o Draconie,Hermiona myślała o tym co zrobią jej przyjaciele gdy dowiedzą się że samolot,którym leciała się rozbił, a Dracon myślał o swojej przyszłości jak ona będzie wyglądać? czy wogóle ktoś się przejmie jego wypadkiem? Jedyne osoby na którym mu zależało to jego matka,która została z ojcem tyranem i jego najlepsi przyjaciele Blaise Zabini i Pansy Parkinson.którzy o niedawna byli narzeczeństwem.
Tratwa dotknęła już lądu.Pierwszą osobą,która z niej wyszła była Hermiona,która zaczęła pchać łódkę żeby była całkowicie na wyspie.Za nią wyszedł blondyn,który na rękach trzymał mugolkę
-Dziękuje za uratowanie-szepnęła przesłodzonym głosem Amelia
-Nie ma za co-odparł Draco
-Rusz się Malfoy!-krzyknęła szatyna która stała pod cieniem palmy-Połóż tu w cieniu Amelie!
-Uspokój się Granger!-odkrzyknął do niej chłopak
-Nie to ty się rusz trzeba ją opatrzyć!
-Ciekawe jak chcesz to zrobić!
-Normalnie kretynie!
Chłopak położył ciemnowłosą dziewczynę pod cieniem palmy.Hermiona kucnęła obok niej i zaczęła ją opatrywać.Nagle szatynka urwała kawałek rękawa od swojej koszuli i okręciła ją wokół rany na głowie Amelii.Szatynka opatrzyła ciemnowłosą po czym wstała i zerknęła z nie dowierzeniem na palmie, jakieś 50 stup od nich wisiał spadochron.
-Malfoy!-krzyknęła dziewczyna dalej patrząc na znalezisko
Blondyn wstał od Amelii i podszedł do szatynki spojrzał w to samo miejsce gdzie szatynka.Jego oczy przybrały rozmiar dwóch galeonów
-C-czy ty myślisz o tym co ja?-zapytała nie patrząc na niego
-Chyba tak.
Witam! :D
A więc jak już wcześniej mówiłam rozdział trzeci pojawił się szybciej za to
że poprzedni był ogromnie spóźniony! :)
Mam nadzieje że rozdział wam się spodobał!
Postaram się rozdział 4 dodać równie szybko co 3 :)
PAMIĘTAJ!
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Pani Malfoy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz