niedziela, 28 lutego 2016

Wielka Tajemnica cz.1


Minęło już 6 lat odkąd Hermiona Granger przeprowadziła się do Stanów.Kupiła sobie średniej wielkości kawalerkę,którą zamieszkuje razem ze swoją sześcioletnią córką Emily.
Szatynka od razu po porodzie wyjechała,w stanach dostała świetną prace jako magomedyk,a jej córeczka chodziła do mugolskiego przedszkola.Nie miała żadnego chłopaka od sześciu lat...
Z rodziną i przyjaciółmi widywała się raz,może dwa razy na rok.Ostatnim jej chłopakiem był ojciec Emily była z nim całe cztery lata,nie chciała o nim wspominać mówiła o nim tylko wtedy kiedy jej córka o niego pytała.On nawet nie wie o jej istnieniu,zerwali a ona dowiedziała się że jest w ciąży,nic mu nie powiedziała po prostu urodziła i wyjechała.Ginny jej najlepsza przyjaciółka ciągle jej powtarza że trzeba mu powiedzieć,ale ona odważna gryffonka,nie jest na tyle odważna by mu to powiedzieć...
Bo jak ma to zrobić? Minęło sześć lat a ona jak gdyby nigdy nic ma powiedzieć mu że ma córkę,a co jeśli on ma już rodzinę i jest szczęśliwy? Ona nie chce mu tego zepsuć...
Ona po prostu dalej czuje coś do jej pierwszej najprawdziwszej miłość,ojca jej dziecka...
Dracona Malfoy'a.
Hermionie serce się krajało gdy widziała swoją córeczkę,jest straszne podobna do niego.Te same szaroniebieskie oczy i ten sam niezwykły błysk w nich,te długie,proste,piękne platynowe włosy.
Niedawno przyszło do niej zaproszenie na ślub jej najlepszej przyjaciółki Ginny.Jej przyjaciółka brała ślub z Blaisem Zabinim.Bardzo cieszyła się z tego cieszyła Diabeł był wspaniały i zabawny,często przebywała w jego towarzystwie gdyż Blaise to najlepszy przyjaciel Draco.
Co znaczyło że on też będzie na ślubie,a co jeśli ona się domyśli?! Emily jest tak do niego podobna...
Skoro zauważyła to Ginny to on też zauważy.Co ona wtedy zrobi?! Dziś jest poniedziałek a w sobotę ślub...
***
Była już środa Hermiona dostała wolne w pracy,zaprowadziła Emily do przedszkola więc miała cały dzień dla siebie.Już od ponad godziny gadała przez telefon z przyszła panią Zabini:
-Miona tak straszne się stresuje tym ślubem jeszcze tyle rzeczy trzeba zrobić! Co jeśli nie zdążymy!
-Spokojnie Gin wszystko będzie idealnie obiecuje ci to.Jutro o piątej mam samolot do Anglii,przylecę i pomogę ci!
-Bardzo ci dziękuje Mionuś! Nawet nie wiesz jak się cieszę że zobaczę ciebie i Emily! Ostatni raz widziałam Cię dwa lata temu! Pamiętaj że dalej będę ci wypominać że nie przyjechałaś do mnie i do Diabła na święta!
-Gin dobrze wiesz czemu nie przyjechałam! Dwa słowa Draco Malfoy!
-To przyjaciel mojego narzeczonego dlaczego więc nie miał przychodzić! Kochana powtórzę ci to jakiś setny raz! MUSISZ MU POWIEDZIEĆ!
-Nie! Nic mu nie powiem.Pewnie i tak ma już jakąś dziewczynę,a może nawet narzeczoną! Więc dlaczego mam mu psuć życie tym że ma dziecko!
-Na razie życie psujesz tylko sobie! On tak samo jak Emily powinien wiedzieć! Poza tym Smok nie ma żadnej dziewczyny a już na pewno nie ma narzeczonej.Od waszego rozstania nie miał dziewczyny a już na pewno nie miał narzeczonej.Jedyne co miał to laski na jedną noc.
-I tak mogę zrujnować mu życie! Co on może sobie pomyśleć! Zobaczę się z nim pierwszy raz od zerwania,które miało miejsce aż sześć lat temu! Powiem mu jak gdyby nigdy nic że mam z nim dziecko,które ma już sześć lat i ten cały czas ukrywałam je przed nim!
-Naważyłaś sobie piwa to teraz je wypij! Ja dobrze wiem że ty dalej coś do niego czujesz!-ruda trafiła w czuły punkt przyjaciółki.Hermiona dalej czuła coś do ojca swojej córki.
-Ja nic do niego nie czuje a z resztą on do mnie też nic nie czuje! On i ja to już przeszłość! A teraz muszę kończyć idę odebrać dziecko z przedszkola żegnam!- nie dała odpowiedzieć przyjaciółce bo od razu się rozłączyła.Ubrała się i poszła do przedszkola po Emily.Po drodze myślała o tym o czym rozmawiała z Ginny.Dobrze wiedziała że nie może wiecznie unikać Malfoy'a.On będzie na ślubie i to jest nieuniknione.On był świadkiem pana młodego a ona pani młodej.
Nagle szatynka zaczęła wspominać wspaniałe chwile u boku Malfoy'a.Była taka szczęśliwa,ale wszystko prysło gdy przyszedł do niej list od Wiktora Kruma,w którym wyznawał jej miłość.Draco znalazł ten list pokłócili się o niego,po trzech dniach pogodzili się ale to nie był koniec Wiktor nie przyjął odmowy i zaczął wysyłać coraz więcej listów a w nich coraz więcej kłamstw pisał w nich takie rzeczy jak : ''nawet nie wiesz jak się cieszę że się spotkaliśmy'' , ''Ten pocałunek wiele dla mnie znaczył'' ale najgorsze było na koniec w ostatnim swoim liście napisał ''Ta noc była wspaniała jesteś niesamowita!''. Hermiona wywalała te listy niestety Draco to zauważył i je podkradał po przeczytaniu ostatniego strasznie się pokłócili. Jej ukochany zerwał z nią i od razu się wyprowadził,tyle go widziała.Wtedy wypłakiwała z siebie litry łez, pewnego dnia zabolał ją brzuch pojechała do lekarza i dowiedziała się o ciąży.Prawdę o ojcu Emily znali tylko jej rodzice i Ginny.Harry po tym jak zerwał z przyszłą Panią Zabini wciągnął się w swoją prace aurora a potem przeprowadził się do Włoch, a Ron pokłóciła się z nim gdy dowiedział się o tym że jego ukochana jest z jego największym wrogiem,Rudzielec się załamał i wyprowadził się do Charliego i pomaga mu przy smokach.
***
Czwartek Hemiona wraz z Emily siedziała już w samolocie do Anglii.Emily strasznie się cieszyła na spotkanie z ukochanym i zabawnym wujkiem Diabłem oraz kochającą i uroczą ciocią Ginny.Hermiona miała mieszane uczucia z jednej strony miała nareszcie zobaczyć się z Rudą,Diabłem,Harrym (który już pogodził się ze stratą Ginny),Państwem Weasley,dziećmi Weasley'ów i swoimi rodzicami a z drugiej strony tam będzie Draco...
Po 11h lotu nareszcie dolecieli,Emily spała połowę drogi a Hermiona nawet nie zmrużyła oka myśląc co zrobi gdy Malfoy zobaczy ją i Emily...
Szatynka obudziła córeczkę zabrała bagaże i ruszyła na lotnisko gdzie czeka na nią Ruda i Diabeł.
Po jakichś dziesięciu minutach brązowooka spostrzegła swoich przyjaciół.Mała Emily puściła się biegiem w ich strone krzycząc:
-WUJEK DIABEŁ! CIOCIA GINNY!-dziewczynka biegła w ich stronę a narzeczeństwo kucnęło aby przytulić się z małą blondyneczką oboje uwielbiali małą,Diabeł pare razy pytał Mione kto jest ojcem ale ona zawsze jakoś się wymigiwała aż mulat odpuścił 
-Cześć maleńka!-krzyknęła Ruda przytulając dziewczynkę
-Hej urwisie!-przywitał się Diabeł 
-Miona!-krzykneła Ginny zauważając przyjaciółkę
-Hej Gin! Hej Diable-przywitała się tuląc ich 
-To jak idziemy?-zapytał diabeł
-Idziemy!-krzyknęła mała Emily łapiąc Ginny za rękę.Hermiona już chciała chwycić walizkę swoją i Emily ale wyprzedził ją Diabeł
-O nie nie nie ja to wezmę powiedział uśmiechając się uroczo do szatynki
-Dziękuję Diabełku! Kochany jesteś-odwzajemniła uśmiech

CDN

sobota, 27 lutego 2016

UWAGA!

Bardzo przepraszam ale w niedziele nie pojawi 

się rozdział,ale za to dodam miniaturkę :) 

poniedziałek, 15 lutego 2016

Rozdział 3-Wyspa

Wpatrywali się w swoje ,,znalezisko'' jeszcze przez chwilę,pierwsza ocknęła się Hermiona:
 -Czy ty widzisz to co ja?-zająkała się -T-tak Ich oczy dalej tkwiły w młodej dziewczynie,miała średniej długości brązowe włosy,które były we krwi od rany na jej głowie.Jej tułów znajdował się w wodzie a rękami podtrzymywała się o jakiś kawałek samolotu,dziewczyna była pół przytomna.
 -J-jak ona przeżyła tą katastrofę? To przecież niemożliwe! 
-Szczerze? To sama tego nie rozumiem-spojrzała na niego z nie do wierzeniem 
-Oooo,czyli Panna-Wiem-To-Wszystko-Granger czegoś nie wie?-zakpił blondyn 
 -Oj zamknij się Malfoy! Musimy jej pomóc! 
-Ehhh czy ty zawsze musisz wszystkich ratować Granger? 
-A żebyś wiedział tleniony móżdżku! 
-Ej! Nie przezywaj!-zawołał z lekkim uśmiechem 
-Zamknij się już i mi pomóż! 
-Spokojnie kochanie już ci pomagam. 
-Nie mów do mnie kochanie! 
-Dobrze kotku!-uśmiechnął się biorąc ,,wiosło'' 
 -Malfoy!-krzyknęła zdenerwowana szatynka 
-Tak kotku-uśmiechnął się do niej z łobuzerskim uśmiechem 
-Zamknij się w końcu!-ryknęła dziewczyna Zaczęli płynąć w stronę cudownie ocalałej dziewczyny.Gdy już dopłynęli zajął się nią Draco,który powoli ją wziął na ręce i położył na ich ,,tratwę''. Szatynka zaczęła ją delikatnie oglądać żeby sprawdzić czy nie ma za dużych obrażeń.Niestety dziewczyna miała rozbitą głowę,skręconą kostkę i pełno siniaków i małych ranek. -Nie jest z nią najlepiej-stwierdziła brązowooka-ma rozwaloną głowę,prawdopodobnie skręconą kostkę i pełno siniaków i drobnych ranek.Swoją różdżkę gdzieś zgubiłam podczas lotu. 
-To jak my ją opatrzymy bez różdżek! 
-Spokojnie coś cię wymyśli-uspokajała go szatynka 
-Ciekawe co! 
-Uspokój się do cholery!-wrzasnęła już bardzo zezłoszczona dziewczyna-zachowujesz się gorzej niż pięcioletnie dziecko któremu mama nie chce kupić lizaka!-fuknęła na niego dziewczyna z furią w oczach.Blondyn tylko spojrzał na nią z ukosa i parsknął coś pod nosem.Dwoje młodych czarodziejów zaczęło wiosłować gdzieś w morze.Mugolka,która cudem ocalała dalej była nieprzytomna ale na szczęście oddychała.Płynęli tak z dobre 3-4 godziny w ogóle nie odzywając się do siebie,była gryffonka dalej kipiała złością,a blondyn nie chciał przepraszać żeby nie uszkodzić swojego honoru.Już raz ją przeprosił i więcej nie zamierzał tego robić.Nagle brązowooka uśmiechnęła się szeroko i krzyknęła: 
-Ląd! Tam jest wyspa!-zaczęła krzyczeć i śmiać się jednocześnie. Szarooki spojrzał na nią i zaczął cieszyć się razem z nią,nagle dziewczyna uwiesiła się na szyi byłego ślizgona.Trwali tak przez dosłownie chwilę, po czym gwałtownie się od siebie odsunęli się od siebie. Dziewczyna zarumieniła się a chłopak zaczął się gapić ze zdziwieniem.
-Dobra musimy tam popłynąć,zajmie nam to jakieś 30 minut,albo godzinę jeśli się ruszysz-zakpiła.
Chłopak spojrzał na nią z irytacją w oczach i wziął się dalej za wiosłowanie.Dwójka znowu się do siebie nie odzywała.Minęło już prawie 45 minut a ,,tratwa'' coraz bardziej zbliżała się do lądu.Nagle usłyszeli ciche kaszlnięcie,oboje jednocześnie się obrócili w stronę nieprzytomnej dziewczyny.Dziewczyna miała do połowy otwarte oczy lekko przekręciła głowę aby się rozejrzeć jej wzrok utkwił w jej wybawcach przez chwile obserwowała ich.Resztką swoich sił wyjąkała
-G-gdzie ja jestem?-spytała osłabionym głosem i nutką strachu.
-Samolot się rozbił-odpowiedziała szybko szatynka-znaleźliśmy cię na wpół przytomną i zabraliśmy ze sobą,już dopływamy do jakiejś wyspy spokojnie.Pamiętasz jak się nazywasz?-zapytała
-  T-tak j-jestem Amelia Brown-odpowiedziała
-Ja jestem Hermiona Granger,a to jest Draco Malfoy- uśmiechnęła się przyjaźnie do nowo poznanej dziewczyny-mam nadzieje że się zaprzyjaźnimy-ponownie się uśmiechnęła- no ale dobra koniec gadania musimy dopłynąć na wyspę.Dziewczyna i młody arystokrata chwycili za swoje ,,wiosła'' i zaczęli coraz bardziej zbliżać się do wyspy.
Wzrok młodej mugolki spoczywał na blondynie,musiała przyznać że był nieziemsko przystojny.Trochę go kojarzyła to chyba on spóźnił się na samolot już wtedy stwierdziła że jest niczego sobie.Stwierdziła że on musi być jej, i tylko jej.
***
Cała trójka dopłynęła na wyspę.Amelia rozmyślała o Draconie,Hermiona myślała o tym co zrobią jej przyjaciele gdy dowiedzą się że samolot,którym leciała się rozbił, a Dracon myślał o swojej przyszłości jak ona będzie wyglądać? czy wogóle ktoś się przejmie jego wypadkiem? Jedyne osoby na którym mu zależało to jego matka,która została z ojcem tyranem i jego najlepsi przyjaciele Blaise Zabini i Pansy Parkinson.którzy o niedawna byli narzeczeństwem.
Tratwa dotknęła już lądu.Pierwszą osobą,która z niej wyszła była Hermiona,która zaczęła pchać łódkę żeby była całkowicie na wyspie.Za nią wyszedł blondyn,który na rękach trzymał mugolkę
-Dziękuje za uratowanie-szepnęła przesłodzonym głosem Amelia
-Nie ma za co-odparł Draco
-Rusz się Malfoy!-krzyknęła szatyna która stała pod cieniem palmy-Połóż tu w cieniu Amelie!
-Uspokój się Granger!-odkrzyknął do niej chłopak
-Nie to ty się rusz trzeba ją opatrzyć!
-Ciekawe jak chcesz to zrobić!
-Normalnie kretynie!
Chłopak położył ciemnowłosą dziewczynę pod cieniem palmy.Hermiona kucnęła obok niej i zaczęła ją opatrywać.Nagle szatynka urwała kawałek rękawa od swojej koszuli i okręciła ją wokół rany na głowie Amelii.Szatynka opatrzyła ciemnowłosą po czym wstała i zerknęła z nie dowierzeniem  na palmie, jakieś 50 stup od nich wisiał spadochron.
-Malfoy!-krzyknęła dziewczyna dalej patrząc na znalezisko
Blondyn wstał od Amelii i podszedł do szatynki spojrzał w to samo miejsce gdzie szatynka.Jego oczy przybrały rozmiar dwóch galeonów
-C-czy ty myślisz o tym co ja?-zapytała nie patrząc na niego
-Chyba tak.
Witam! :D
A więc jak już wcześniej mówiłam rozdział trzeci pojawił się szybciej za to
że poprzedni był ogromnie spóźniony! :) 
Mam nadzieje że rozdział wam się spodobał! 
Postaram się rozdział 4 dodać równie szybko co 3 :) 
PAMIĘTAJ!
CZYTASZ=KOMENTUJESZ 

Pani Malfoy 

piątek, 12 lutego 2016

Rodział 2-Niezwykłe znalezisko

Samolot z ogromną siłą uderzył w wodę.Katastrofa była tragiczna chyba tylko cudem ktoś mógł to przeżyć.Wszędzie pływały różne części rozbitego samolotu, gdzie nie gdzie pływały jeszcze ciała niektórych ofiar.Jak na razie wiadomo że przeżył mężczyzna,który wyskoczył z samolotu na spadochronie i dwoje młodych czarodziejów,którzy uratowali się dzięki magicznemu zaklęciu.Czy ktoś jeszcze mógł to przeżyć?
 ***
 Dwoje młodych czarodziejów mimo iż rzucili na siebie zaklęcie ochronne i tak stracili przytomność,teraz dryfowali na jednej z części samolotu.Ich ochronna bańka już zniknęła. Pierwszy odzyskał przytomność blondyn otworzył oczy i kompletnie nie wiedział co się dzieje powoli podniósł się do pozycji siedzącą złapał się za głowę, w której mu się trochę kręciło.Słońce świeciło jasno,było gorąco.Chłopak rozejrzał się dookoła i wszystko mu się przypomniało rozbity samolot,rzucone zaklęcie ochronne na siebie i...,i Granger! Dopiero teraz przypomniał sobie o brązowookiej szatynce,z którą miło spędził lot,dopóki piorun nie uderzył w skrzydło samolotu i je odłamał,potem on rzucający zaklęcie ochronne na siebie i Granger.Pamiętał tylko krzyki ludzi skazanych na śmierć potem widział tylko ciemność.Właśnie Granger! Gdzie ona teraz jest?! Rozejrzał się ponownie i zobaczył leżąca obok niego na jakiejś części rozbitego samolotu drobną szatynkę,która była dalej nieprzytomna.Powoli zbliżył się do niej żeby sprawdzić jej puls.Na całe szczęście żyła,blondyn chciał chwycić swoją różdżkę aby obejrzeć siebie i nieprzytomną dziewczynę. Niestety jego magiczny patyk leżał obok niego połamany na trzy kawałki,szarooki zdenerwował się bo jak on się teraz dostanie do domu?! Co on ma zrobić sam na środku oceanu? No może nie był sam była z nim brązowooka dziewczyna. Z zamyśleń wybudził go cichy jęk,spojrzał na swoją towarzyszkę,która miała lekko otwarte oczy (pewnie dlatego że słońce ją raziło),trzymała się za głowę pewnie ją bolała tak jak jego po ocknięciu się.Dziewczyna usiadła i rozejrzała się miała widoczne przerażenie w oczach widząc wszystkie ciała i kawałki samolotu,w końcu jej wzrok zatrzymał się na jej szarookim towarzyszu.Przez chwile nie wierzyła w to co się stało,Draco Malfoy wielki zadufany w sobie egoistyczny arystokrata przeprosił ją,ona mu wybaczyła.Wybaczyła swojemu największemu wrogowi.A co jeśli on tylko udaje? A potem ją zrani? Tak jak w szkole.Ale,ale on ją uratował.Gdyby nie jego ochronne zaklęcie nie żyła by teraz.
-Nic ci nie jest Granger?-z zamyśleń wyrwał ją przerażony głos arystokraty
-Nie nic...,chyba nic.A,a tobie?-powiedziała niepewnie dziewczyna zerkając z ukosa na blondyna.
-Wszystko dobrze,ale mamy pewien mały problem...-powiedział zerkając na połamaną różdżkę-moja różdżka,ona tak jakby połamała się...-dokończył dalej patrząc na połamany paty
-I co my teraz zrobimy?-powiedziała szatynka zerkając na blondna
-Nie mam bladego pojęcia.Wiesz Granger jakoś nigdy nie byłem w takiej sytuacji!-powiedział lekko zirytowany blondyn 
-Ale wojnę jakoś przeżyliśmy tak? Tu też damy radę,trzeba tylko racjonalnie pomyśleć.Chyba że taka tleniona fretka tego nie umie?-szatynka powiedziała z ironicznym uśmiechem
-Ale na wojnie miałem różdżkę!A teraz dryfujemy na środku morza!-Odburknął chłopak
-Nie dramatyzuj tak przeżyłam wiele gorszych rzeczy przy,których też prawie straciłam życie!Jakoś damy rade
-No to może Panna-Wiem-To-Wszystko-Granger ma jakiś pomysł jak wyjść z tej sytuacji?-zironizował chłopak
-A żebyś wiedziała fretko że mam!
-To może mi powiesz Granger!
-Będziemy płynąć aż nie znajdziemy lądu.Na pewno będzie tu jakaś wyspa.Jak przed wylotem przeglądałam mapę na drodze była jakaś wyspa.
-A jak niby mamy płynąć?! Nie mamy nawet żadnych wioseł czy czegoś tam.
-Wszystko da się zrobić.Tylko musimy znaleźć coś...-nie dokończyła rozglądając się wokół siebie-co pełniło by funkcje wioseł-zaczęła ponownie się rozglądać-MAM!-wrzasnęła szatynka wskazując na jakieś dwa pręty leżące na siedzeniu z samolotu-Musimy tam tylko podpłynąć i..-nie dokończyła bo blondyn zaczął mówić swoje.
-Popłynąć?! Mam pływać?! Chyba sobie żartujesz Granger! Ja nie wejdę do wody! Możesz sobie pomarzyć! 
-Malfoy,czy ty się boisz?-zachichotała-Nie wiedziałam że wielki Draco Malfoy boi się zamoczyć włosy!-zaśmiała się 
-Ja się nie boje!! Ja po prostu nie umiem pływać...-ostatnie dwa słowa wypowiedział niemal nie dosłyszalnie,ale szatynka i tak to usłyszała.
-No to może,popłyńmy na tym kawałku samolotu,na którym dryfujemy?
-Niby jak chcesz to zrobić?
-Odpychajmy wodę rękoma,wtedy popłyniemy-uśmiechnęła się do blondyna
-Myślisz że o się uda?-zapytał s grymasem na twarzy
- Tak-ponownie uśmiechnęła się do blondyna 
Po chwili zaczęli wypełniać plan brązowookiej.Po jakichś 10 minutach dopłynęli do celu wzięli dwa pręty.Już chcieli odpłynąć gdy nagle usłyszeli ciche jęknięcie,szukali przyczyny bolesnego jęku i gdy zobaczyli co wydało ten dźwięk otworzyli szeroko buzie z zaskoczenia.
Witam :) 
Strasznie przepraszam że rozdziału nie było tak długo i że jest taki krótki.
Nawet nie wiem jak mam was za to przeprosić.
Za to że rozdział drugi był strasznie spóźniony następny pojawi się jak najszybciej
PAMIĘTAJ!
CZYTASZ=KOMENTUJESZ :)
 
Pozdrawiam 
Pani Malfoy

poniedziałek, 1 lutego 2016

Informacja #1

UWAGA! 

Jest mała zmiana planów rozdziały będą jednak dodawane za zwyczaj  co dwa tygodnie w niedziele.Bardzo was za to przepraszam za taki zwrot akcji ale po prostu nie wyrobie się.Jeszcze raz bardzo przepraszam.Rozdział drugi pojawi się 07.02.2016. :)